Iskra bogów (Marah Woolf)

19 września 2019

Umowa z Prometeuszem

„Iskra bogów” Marah Woolf to pierwsza część dobrze zapowiadającej się trylogii, która w umiejętny sposób łączy ze sobą wątki mitologiczne z wierzeniami ludowymi. Niekonwencjonalne podejście do tematu, świetne, zabawne dialogi i bogaty opis wciągają czytelnika od samego początku. Akcja osadzona jest współcześnie, gdzie nastoletnia dziewczyna Jess planuje swoje wymarzone wakacje. Spotyka przystojnego chłopaka, Caydena, i kiedy już myśli, że zawiąże się między nimi nić porozumienia sielankę rozbije prawda o nim. Cayden jest bowiem… Prometeuszem, który raz na sto lat, wedle umowy zawartej z Zeusem, może pojawić się na ziemi i zawalczyć o przywrócenie mu śmiertelności. Dziewczyna zostaje wplątana w wir wydarzeń niesamowitych, w których najważniejszym okaże się siła miłości.

Książka, balansująca na krawędzi fantasy i new adult, nie jest łatwa do sklasyfikowania. To również nie jest romans sensu stricte, posiada nawet elementy kryminału. Najważniejszym nie jest generalizacja, ale błyskawiczne wczucie się w relacje między bohaterami, co z pomocą przystępnego, młodzieżowego języka, jest możliwe od samego początku. Między Jess a Caydenem od razu coś iskrzy, jednak ich relacja nie będzie klasycznym związkiem dwojga młodych ludzi. Ba! Na początku nawet się nie znoszą. Pomijając oczywisty aspekt misji Prometeusza, wszystkie jego poczynania są wyważone, realizowane wedle planu, krok po kroku. Tu nie ma miejsca na przypadek, w końcu szansa, którą dostał zdarza się dokładnie raz na stulecie. Z jednej strony bohater chce jak najszybciej ją zrealizować, z drugiej marzy mu się rozwinięcie relacji z dziewczyną. Wybór, którego dokona przypomina nieco rozważania Antygony – wybierze to, co będzie uniwersalne, ważniejsze i, koniec końców, na zawsze.

 

Gdzie na ziemi można spotkać greckich bogów?

To, co zdecydowanie nie umknie uwadze czytelnika, to umiejętny sposób wplecenia historii z greckiej mitologii w fabułę. Wielu trudnych, miałoby się wrażenie niemożliwych do osadzenia we współczesności, a co dopiero w obozie letnim dla nastolatków. Okazuje się, że prawdy o ludzkiej naturze zostały wyjaśnione kilka tysięcy lat przed nami i, zasadniczo, niewiele się od tego czasu zmieniło.

Książka stanowi długi wstęp do kolejnych części, co do tego nie możemy mieć wątpliwości. Przygody Caydena i Jess nie zakończą się tutaj. Czytelnik nie ma jednak wrażenia przeciągającej się akcji, pozwalają na to dość częste zwroty, zjawiska magiczne oraz wątki poboczne, które w tym wypadku skupiają się na zagadnieniach prawdziwej przyjaźni. Te fałszywe, jak w przypadku Robyn, zostaną bardzo szybko zdemaskowane, dzięki czemu będziemy mieć pewność z kim i dlaczego warto spędzić czas. I komu zaufać.